Powstanie cywilizacji zachodniej było wynikiem spotkania między teologią chrześćjańską i pogańską teologią greków. Konfrontacja między rodzącą się myślą chrześćjańską i filozofią hellenistyczną, która nastąpiła w pierwszych wiekach naszej ery, obfitowała – jak wiemy z historii powszechnych soborów – w momenty niezwykle dramatyczne.
Arianizm i inne herezje powstawały w wyniku prób uzgodnienia filozofi neoplatońskiej, która królowała wówczas niepodzielnie, z zasadami myśli chrześćjańskiej. Kościół, którego misją było i jest przechowywanie i upowszechnianie przekazu zawartego w Nowym Testamencie, musiał walczyć ze spekulacjami filozoficznymi próbującymi przeinterpretować , w duchu platońskim, nauk Chrystusa. Dzisiejszemu człowiekowi, wychowanemu we współczesnej kulturze przesiąkniętej prymitywnym scjentyzmem i kulturą coraz szybciej poruszających się obrazków, trudno jest uwierzyć, że kiedyś losy świata zależały od interpretacji znaczenia jednego słowa czy wyrażenia.
Słowa we współczesnej kulturze utraciły swój realny i rzeczywisty sens, nikt już nie wierzy, że mają one jakieś znaczenie, że to właśnie słowa odzwierciedlają rzeczywistość. Dlatego nadawanie nowego sensu słówom, manipulowanie nimi w ten sposób by znaczyły dokładnie coś odwrotnego nią znaczą, jest dzisiaj tak powszechne. Współczesna niewiara jest konsekwencją niewiary w słowo czyli niewiary w możliwości komunikacji międzyludzkiej. Weźmy najprostszy przekład by się przekonać jak ogromne znaczenie miały słowa wtedy kiedy nasza cywilizacja powstawała. Wszyscy znamy przepiękny akapit z prologu ewangelii św. Jana : ‘’A słowo ciałem się stało i zamieszkało między nami’’.
Wszyscy też intuicyjnie rozumiemy, że tych kilka wyrazów opisuje akt wcielenia Boga w człowieka. Nie zastanawiamy się nad tym wersem, gdyż jego sens jest dla każdego z nas czymś oczywistym. Jednak dla pierwszych chrześcjań, wychowanych w świecie greckich idei, bynajmniej tak nie było. W systemie antropologi platońskiej człowiek składa się z dwóch części : a) duszy pochodzenia boskiego, jej naczelnym atrybutem jest intelekt b) korpusu czyli ciała w którym dusza zamieszkuje. Apolinary z Laodycei rozumiał teorie wcielenia właśnie w tej perspektywie i wyciągnął logiczny wniosek, że Bóg wcielił się w ciało pozbawione intelektu. Innymi słowy Chrystus – po wcieleniu – nie był pełnym człowiekiem ponieważ jego inteligencja (zgodnie z platońską antropologią) była tylko pochodzenia boskiego.
Jeżeli ktoś dzisiaj rozumie akapit ‘’A Słowo ciałem się stało…’’ dosłownie to jest wyznawcą herezji gnostyckiej, ponieważ ten wers – zgodnie z katolicką doktryną - powinien być rozumiany : ‘’A Słowo człowiekiem się stało..’’. Fakt ten odnotowuje w stosownym przypisie Biblia Tysiąclecia. Za słowami – szczególnie w doktrynach religijnych – mogą ukrywać się różne treści, które z upływem czasu ulegają także niespodziewanym i zagadkowym zmianom. Tak właśnie było ze słowem ‘’wiara’’, którego ‘’znaczeniową ewolucją’’ zajmę się teraz.
Pierwsze spotkanie myśli chrześćjańskiej z filozofią grecką nastąpiło – jak już wspomniałem – w pierwszych wiekach naszej ery, drugie na przełomie XIII i XIV wieku, kiedy to Europa odkryła, dzięki tłumaczeniom na łacine, autentyczne pisma Arystotelesa. Pierre Manet w ‘’Intelektualnej historii liberalizmu’’ napisał, że to wielkie wydarzenie intelektualne było jednocześnie jednym z największych wydarzeń politycznych, ponieważ niepodzielne panowanie kulturowe Kościoła zakończyło się. Wprawdzie metafizyka Arystoteles została zasymilowana przez teologie katolicką w dziele św. Tomasza, ale jednocześnie stosowana ona była do tworzenia teorii politycznych niezgodnych z oficjalną doktryną Kościoła.
Jednak – o czym się często zapomina – pisma Arystotelesa nie od razu zostały przekazane Zachodowi w czystej formie, lecz najpierw dotarły do średniowiecznej Europy w przekładach arabskich z komentarzami filozofów arabskich, Avicenny i Averrosa. Dla tego ostatniego pisma Arystotelesa były, w historii ludzkości, ,,objawieniem’’ zasad najczystszego rozumu. Wszystko co było sprzeczne z jego filozofią było jednocześnie sprzeczne z wiedzą i racjonalnym myśleniem. Koran i Biblia nauczają, że Wrzechświat był stworzony i miał początek, Arystoteles twierdził, że wręcz przeciwnie Wrzechświat jest odwieczny i nie miał początku.
Doktryna Koranu i Bibli jest sprzeczna z metafizyką Arystotelesa, a więc jest ona niezgodna z rozumem. Dlatego też awerroiści łacińscy wyciągnęli, z nauk mistrza, logiczny wniosek, że to co jest prawdziwe w.g filozofi, czyli nauki, może nie być prawdziwe w.g wiary. Po raz pierwszy w historii doktryny chrześćjańskiej oddzielono zasadę rozumu od zasady wiary, która – dla uczniów Averossa potępionych przez Kościół – przynależy tylko do sfery irracjonalnej. Jednak decydujący krok w destrukcji teologii chrześćjańskiej dokonał franciszkanin William Ockham (1280-1350), który zaprzeczył jakoby przy pomocy rozumu można udowodnić istnienie Boga.
Uważał on , że wszelka wiedza wyrasta z danych zmysłowych, a rozum może analizować tylko empiryczne fakty, nie można natomiast racjonalnych rozumowań stosować do takich zagadnień jak istnienie Boga, ponieważ fakt ten sytuuje się poza sferą doświadczenia. Bóg, jego istnienie, zależy wyłącznie od ślepego irracjonalnego aktu wiary. Z tą teorią poznania – nie przypadkiem nazywana przez historyków ‘’via moderna’’ – zapoznał się Luter, którego nauczyciel Gabriel Biel był zadeklarowanym zwolennikiem filozofii Ockhama.
Twórca protestantyzmu poszedł jednak dalej i dokonał radykalnej reinterpretacji grzechu pierworodnego. Według Lutra po upadku Adama nastąpiło totalne skażenie złem natury ludzkiej. Natura ludzka jest do tego stopnia skorumpowana, że nie zostaje w niej nawet iskra dobra. Wynika z tego, że rozum – wyróżniająca cecha człowieka – nie jest zdolny do poznania prawdy. Więcej, jeżeli nasza wiara – a wiara jest darem Boga – jest niedoskonała, to dlatego, że w życiu, niestety posługujemy się rozumem. Rozum ludzki – korona Boskiego Stworzenia – zostaje przez niemieckiego mnicha unicestwiony. Ponieważ rozum przeszkadza w poznaniu Boga, destrukcja teologi katolickiej jest zakończona.
Co zadziwia w dzisiejszej recepcji protestantyzmu to fakt, że wielkie rzesze katolików rozumieją ‘’wiare’’ jako akt irracjonalny czyli rozumieją ją zgodnie z zasadami panującymi w teologi luterańskiej. Nastąpiło coś co można nazwać ‘’protestantyzacją katolicyzmu’’. Konkretnym wyrazem tego stanu rzeczy jest ruch ekumeniczny, którego celem jest zamazanie fundamentalnych różnic między katolicyzmem i protestantyzmem. Zauważmy, że pojawienie się ekumenizmu religijnego było warunkiem koniecznym powstania ‘’ekumenizmu politycznego’’, który ućieleśnia się w budowie Uni Europejskiej.
Uczeń Lutra, I. Kant w swojej ‘’Krytyce czystego rozumu’’ stwierdził stanowczo : ‘’Musiałem obalić wiedze by zrobić miejsce dla wiary’’. Wiara zgodnie z jego teorią poznania nie ma żadnego punktu stycznego z nauką. Jest przekonaniem subiektywnym, czyli jej założenia nie mogą wpływać na formułowanie reguł życia społecznego i politycznego. Współcześni politycy zachodni zostali uformowani właśnie w perspektywie kantowskiej filozofii i dlatego uważają oni, że coś takiego jak ‘’wartości chrześćjańskie’’ nie ma prawa funkcjonować w sferze społecznej.
Jak widzimy funkcjonowanie liberalnej cywilizacji oparte jest na założeniu, że osobą religijną można być tylko we wnętrzu własnego sumienia. Założenie to jest niepodważalne jeżeli zgadzamy się jednocześnie z twierdzeniem, że wiara w Boga jest aktem irracjonalnym nie mającym nic wspólnego z racjonalną analizą rzeczywistości. Stąd wniosek, że zasady moralne chrześćjaństwa mogą być wprowadzane w życie tylko wtedy gdy teologia odzyska swój status : ’’wiedzy rozumowej nie naruszającej ani treści Objawienia, ani nie popadającej w sprzecznośc z rozumem’’ .
Innymi słowy odbudowanie więzi między wiarą i rozumem jest warunkiem koniecznym ograniczenia samoniszczącej się machiny jaką jest współczesna cywilizacja liberalna. Otóż odkrycia naukowe XX wieku potwierdzają w coraz większym stopniu wizję natury – ale także historii – zawartą w Starym i Nowym Testamencie. Można sformułować nawet prawo, które mogłoby brzmieć następująco : im więcej informacji o przyrodzie i wszechświecie oraz dziejach rodzaju ludzkiego dostarczają nam nauki eksperymentalne – astrofizyka, biologia, kosmologia – tym prawdziwsze staje się przesłanie chrześćjaństwa.
Sformułowanie w 1929 roku teorii ‘’Wielkiego Wybuchu’’ potwierdziło powstanie Wszechświata jako Aktu Stworzenia ‘’z niczego’’ i jednocześnie zapoczątkowało jedną z najbardziej płodnych dyskusji we współczesnej nauce w której XX wieczni naukowcy polemizowali św. Augustynem, który twierdził iż : ‘’świat uczyniony był w nie czasie lecz razem z czasem’’ . Pytanie : czy czas istniał przed ‘’Wielkim Wybuchem’’ a więc Aktem Stworzenia stało się centralnym problemem współczesnej fizyki i kosmologii.
Zaowocowało to powstaniem wielu – mniej lub bardziej weryfikowalnych – kosmologicznych teorii naukowych, których twórcy otwarcie odwołują się do przemyśleń średniowiecznych teologów na temat czasu lub przestrzeni. Niekiedy – n.p czytając Ile Prigogina czy W. Hawkinga – można odnieść wrażenie, że bez przekonania św. Anzelma o racjonalności zarówno Boga jak i świata, bez Alberta Wielkiego, który twierdził, że początek świata nie może być udowodniony przy pomocy metod stosowanych w fizyce, czy wreszcie bez rozmyślań św. Augustyna o istocie czasu, współczesny postęp naukowy byłby niemożliwy. Czy zasady teologii chrześćjańskiej mogłyby się stać paradygmatem nauki XXI wieku ?
Przypomnijmy, że Oskar Miłosz poeta i teolog już w roku 1917 w ‘’Liście do Storge’’ sformułował metafizyczne założenia ogólnej teorii względności, o której istnieniu wtedy jeszcze wogle nie słyszał . Więź między wiarą i rozumem była w wieku XX realizowana zarówno przez teologów jak i naukowców, którzy tak jak n.p Einstein twierdzili, że Bóg ‘’nie gra w kości’’. Dlaczego w takim razie nie miało to żadnego wpływu na funkcjonowanie chrześćjaństwa we współczesnej liberalnej cywilizacji ? Przyczyn było i jest niewątpliwie wiele (n.p kryzys nauki, która magazynuje fakty przy pomocy coraz nowocześniejszych narzędzi, ale nie umie ich powiązać w koherentną teorie ; n.p kryzys teologi, której mistrzami są filozofowie zwalczający zaciekle monoteizm – Heidegger i.t.p), jedno jednak jest w tej chwili pewne, ateizm w świetle odkryć nauk doświadczalnych XX wieku stał się niemożliwy. Można – jeśli ktoś ma ochotę - być ateistą pod warunkiem, że jest się jednocześnie przeciwnikiem nauki.
Piotr Piętak redaktor portalu mediologia.pl Zapraszam na Darmowy Kurs Linux